Synagoga w Miechowie dawniej i dziś. Historyczne zdjęcie udostępnił Włodzimierz Barczyński.

 

Zarys dziejów Żydów miechowskich na tle regionu
Opracował: Mirosław Pogoń


Któż nie chciałby poznać historii miejscowości w której zamieszkuje. Szuka się dat i wydarzeń z przeszłości, które wpłynęły na kształtowanie się świadomości ludzi nam współczesnych. Wydarzeniem trwającym setki lat w Polsce była obecność mniejszości narodowej żydowskiej.
Losy Polaków i Żydów przeplatały się ze sobą, co szczególnie było widoczne w małych miasteczkach, gdzie zdarzało się, że ponad połowa mieszkańców była wyznania mojżeszowego. Miechów potwierdzał te statystyki – na początku XX wieku ludność żydowska stanowiła ponad 48% jego mieszkańców.
Najstarsze poświadczone dowody osadnictwa żydowskiego w Polsce środkowej sięgają II połowy XIV wieku, w innych regionach doszukano się ich już w XI i XII wieku. Osadnictwo żydowskie przebiegało w następującej kolejności: Żydzi najpierw zamieszkiwali w miastach królewskich, następnie szlacheckich a na samym końcu kościelnych, w których napływ osadników hamował wzgląd na obyczaj (nazywany też przywilejem) „de non tolerandis Judaeis”, czyli zakaz osadnictwa żydowskiego. Prawo zwyczajowe było jednak powoli łamane.        Żydzi preferowali zasiedlanie całych ulic, kwartałów. Wraz z bóżnicą, mykwą (łaźnią) i siedzibą kahału (gminy wyznaniowej) tworzyło to specyficzną przestrzeń, zwaną w literaturze, jako sztetł.
Żydzi zaczęli zajmować się rzemiosłem, szczególnie związanym z koniecznością przestrzegania nakazów religijnych: rzeźnictwem (koszerne mięso), piekarnictwem (koszerna mąka), krawiectwem (zakaz używania włókna konopnego do zszywania odzieży z wełny), a w następnej kolejności handlem oraz arendarstwem, karczmarstwem i lichwą. Z upływem czasu tworzyli własną organizację terytorialną, której podstawą był kahał, czyli wspólnota religijna i kulturowa obejmująca całą ludność żydowską zamieszkałą na określonym terenie.
Aby gmina mogła powstać wymagana była zgoda króla lub właściciela dóbr czy miasta w którym Żydzi się osiedlali. W siedzibie gminy, mieszczącej się zazwyczaj obok synagogi znajdowały się: sala obrad, sąd żydowski a czasem i więzienie. Zarządowi gminy podlegały tez szkoły religijne i łaźnie rytualne.
Osadnictwo żydowskie w Działoszycach sięga XVII wieku, w Słomnikach XVIII, natomiast ich obecność w Książu Wielkim, Wodzisławiu i Pilicy utrwaliła się na przełomie XVI i XVII wieku. W Miechowie, Nowym Brzesku i Proszowicach Żydzi zaczęli się osiedlać w drugiej połowie XIX wieku. Niektóre źródła wskazują na obecność kilku Żydów w Proszowicach już w roku 1791, a w Miechowie w 1819.
W 1758 roku w Słomnikach były dwa domy żydowskie, zamieszkałe przez 8 osób a do końca wieku przybyła tam jeszcze jedna rodzina. Żydzi słomniccy należeli do kahału w Wodzisławiu.
W 1765 roku starozakonni z Książa podlegali kahałowi pińczowskiemu. W roku 1787 Książ Wielki liczył 676 mieszkańców, w tym 160 Żydów, co stanowi 23,7% ogółu ludności. W 1791 roku w całym mieście było 107 dymów (domów) i 545 mieszkańców, w tym 155 starozakonnych, (m.in. rabin, złotnik i 2 pachciarze), zamieszkałych w 23 domach. W poszczególnych domach zamieszkiwało od  2 do 11 osób wyznania mojżeszowego. Wśród nich nieznacznie przeważały kobiety, a dzieci do lat 10 stanowiły 27,1% ogółu mieszkańców. W pobliskich Głogowianach i Wolicy Żydzi prowadzili karczmy. 
Synagoga w Książu Wielkim. 
Żydzi obciążeni byli różnego rodzaju świadczeniami. Należały do nich podatki ogólnie przyjęte, ponadto odrabiali robociznę, głównie przy żniwach i zbiorze siana, o ile mieszkańcy miasteczka byli nią obciążeni. Nie posiadając ziemi nie odrabiali pańszczyzny tygodniowej.
Dla przykładu – w 1810 roku w Książu Wielkim (należącym od 1601 roku wraz z pałacem mirowskim do Ordynacji Myszkowskich), Żydzi – podobnie jak katolicy – powinni odrobić 307 dni pieszych do żniw i 110 do siana.
W 1845 roku w Ordynacji Myszkowskich zboże na rzecz Frankla z Warszawy kupowali: Anzelm Solberstejn, Ignacy Raab, Abraham Mentlich i Samuel Sutyma.
Handel zbożem z Żydami był powszechnym zjawiskiem. Żydzi handlowali także zwierzętami, skórami owczymi i wełną. Kontakty handlowe z Wielopolskimi mieli: Berek Moszkowski z Działoszyc (Wielopolski był mu winien 3000 złotych polskich), Berek Taunbanblatt, Mendel Wertraub ze Staszowa, Wenreich, Berek Trymoch, Spiro Rejmann, Zejzus z Wodzisławia, Walfen i Merkus z Działoszyc, Abraham Jaskiel, Moszek Kleger z Książa, Icek Białogórski z Pińczowa.
W dobrach Aleksandra Wielopolskiego, obejmujących między innymi Książ Wielki, w 1845 roku w 11 wsiach (na 31) żyło 96 Żydów. Dzierżawcami gruntów w Mierzawie (15 mórg) był Josek Borenstein, w Głogowianach Abraham Jaskiel, folwark Książ Wielki, Wrzosy, Zwierzyniec oraz krótko (1864-1876) Zygmuntów i Opacz dzierżawił Chaim Fisch.
Żydzi mogli handlować w miastach na targach i jarmarkach, zatrzymując się np. na nocleg w podmiejskich karczmach, gdy obowiązywał zakaz osadnictwa.
Właściciele majątków ziemskich zazwyczaj wydzierżawiali browary i karczmy rodzinom żydowskim, gdyż „nie wypada chrześcijaninowi trudnić się tak nikczemną profesją”. 
 W latach 1814-1816 Żydzi-karczmarze mieszkali w następujących podmiechowskich wsiach: Podmiejskiej Woli, Falniowie, Pstroszycach, Strzeżowie, Przesławicach, Jaksicach, Biskupicach, Brzuchani, Sławicach i Kalinie Małej.
Proboszcz generalny zakonu Bożogrobców Mateusz Buydecki w roku 1767 wydał dekret, w którym zakazał Żydom osiedlania się w Miechowie (wcześniej także nie wolno im było tutaj mieszkać).W Guberni Radomskiej około 1860 roku na 114 miast i miasteczek 42 posiadały przywilej zabraniający osiedlania się w nich Żydom.  Były to między innymi Kielce, Jędrzejów oraz wymieniony wcześniej Miechów. Na mocy ograniczeń carskich zakaz ten obowiązywał do 1862 roku, czyli do reformy Aleksandra Wielopolskiego.
 Równouprawnienie Żydów ukazem carskim z dnia 5 czerwca 1862 roku było wydarzeniem wielkiej wagi. Ludność żydowska w Królestwie Polskim liczyła w tym czasie 599875 osób, czyli ponad 12 procent ogółu ludności.
Na mocy reformy uchylono zakaz nabywania dóbr ziemskich i nieruchomości w miastach, zamieszkiwania w niektórych miastach, wsiach i w pasie przygranicznym. Żydzi mogli teraz być świadkami przy aktach notarialnych i aktach stanu cywilnego. Ich zeznania w sprawach kryminalnych były równoważne z zeznaniami chrześcijan. Zabroniono im natomiast spisywania w języku hebrajskim testamentów, umów, weksli i ksiąg handlowych. Reforma spowodowała masowy napływ Żydów do Miechowa, gdzie zaczęli nabywać nieruchomości, budować domy, zakładać młyny, fabryczki, otwierać szynki i zajmować się handlem.
Zabawną historię która miał miejsce w jednym z miast Guberni Radomskiej opisuje  ks. Pycia w kiążce „Nad Cichą”. Aby zrównać Żydów z obywatelami polskimi, polecono nadać im nowe nazwiska - polskie zamiast posiadanych niemieckich. Osoba, która dotarła do żony burmistrza z prezentem nadawane miała nazwisko ładniejsze, np. Warszawski, Krakowski, Proszowski itd., kto natomiast nie dał niczego musiał się zadowolić nazwiskiem: Owsiany, Posłuszny, Zimny, Kaczka, Wróbel, Kapłon... Magistrat w Miechowie nie zmieniał nazwisk, ponieważ Żydów do 1862 roku w Miechowie nie było. Ale właśnie te nazwiska pojawiły się potem także tutaj...
W 1862 roku był w Miechowie tylko jeden Żyd, cyrulik, mieszkał jednak poza miastem. Pierwszym Żydem osiadłym na stałe w Miechowie był niejaki Owsiany!, który otworzył szynk naprzeciw kościoła i plebanii. Podobnie było w Nowym Brzesku, gdzie pierwsza rodzina żydowska zamieszkała w 1862 roku. 
Budynek dawnej synagogi w Miechowie. 
W czasie powstania w 1863 roku Żydzi dostarczali powstańcom broń, amunicję i umundurowanie. Wyróżnili się tutaj m.in. Żydzi z Działoszyc, Miechowa i Włoszczowy. W Działoszycach dostawcami byli Józef Erlich, Samuel Majerczyk, Mendel Banach i Icek Sarna. Wycofali się jednak ze współpracy z powstańcami po interwencji oddziału kozaków i splądrowaniu przez nich miasta.
W Miechowie kontakty handlowe z powstańcami mieli Lejba Urman i Szlama Urman. Krótko w oddziale powstańczym był dzierżawca wsi znajdujących się w powiecie miechowskim (Kacice i Sosnowice) Józef Majzel. Należy jednak zaznaczyć, że Żydzi współpracowali także z oddziałami rosyjskimi. W czasie bitwy miechowskiej osiedlonych w Miechowie było kilku Żydów, przeważnie szynkarzy, którzy w czasie represji i rabunku miasta byli oszczędzani. Po bitwie zdarzały się przypadki handlu zrabowanym mieniem.
W tabeli nadawczej miasta Miechowa z 1864 roku figuruje już dwóch żydowskich właścicieli gospodarstw rolnych i 13 właścicieli różnej wielkości parcel budowlanych.
W kolejnych latach Żydzi w znacznej ilości napływali do Miechowa, w 1874 roku było ich 274, natomiast w roku 1915 już 2335, co stanowiło 48,5% ogółu mieszkańców.*)
W ciągu sześciu lat pomiędzy rokiem 1909 a 1915 nastąpił wzrost ilości żydowskiej ludności Miechowa aż o 995 osób.
W naszym regionie nastroje antyżydowskie objawiały się w różny sposób. Wśród chłopów wystąpienia przeciwko Żydom wzmogły się przed powstaniem 1863 roku. W Luborzycy, znajdującej się w tamtym czasie w obrębie powiatu miechowskiego odnotowano następujące wydarzenie: niejaki Tomasz Szemrek zebrał wszystkich włościan, nawołując, by Żydów i szlachtę powywieszać. Podobnie było we wsi Kuchary, gdzie włościanin Michał Markiewicz odgrażał się Żydom słowami „Skoro przyjdzie czas, to was psiakrwie Żydów i panów pomordujemy jak w Galicji”. W południowej części guberni radomskiej było to powszechne, ponieważ szlachtę i Żydów obwiniano o bardzo trudne warunki materialne chłopów.
W samym Miechowie natomiast, prawdopodobnie na przełomie XIX i XX wieku miało miejsce wydarzenie opisane przez ks. Pycię. Młodzież miechowska wtargnęła do bóżnicy i po zgaszeniu świateł zbiła obecnych tam Żydów. W konsekwencji sprawcy napaści zostali z Miechowa wydaleni.
Pogromy Żydów, mające miejsce w 1919 roku w Polsce, nie ominęły także Miechowa. W tym przypadku zamieszki nie miały podłoża ekonomicznego i religijnego. Ich bezpośrednią przyczyną była śmierć Władysława Targowskiego na skutek pobicia i ciężkiego okaleczenia przez dwóch miechowskich Żydów - Izraela i Fajwela Polskich.** 
Bezpośrednio po zajściach aresztowano 40 osób. Podczas procesu sąd skazał obu winnych na karę śmierci, którą w wyniku apelacji zamieniono na kary wieloletniego więzienia. 

Nie wiadomo, kiedy dokładnie powstała w Miechowie pierwsza synagoga, wiadomo jedynie, że została wykonano z drewna oraz że spłonęła w 1898 r. w święto Rosz Ha-Szana, czyli żydowski Nowy Rok  (wypadał we wrześniu lub październiku).  Niebawem z inicjatywy gminy żydowskiej powstała nowa, murowana synagoga, w której zdobienia wykonal Szmul Blum.
Cmentarz żydowski założono w 1882 r., a wejście na jego teren znajdowało się od strony obecnej ulicy Powstańców 1863 roku. Do dziś w dobrym stanie zachował się dom przedpogrzebowy.
Grzebaniem zmarłych z zachowaniem rytuału pogrzebowego zajmowało się bractwo pogrzebowe „Chewra Kadisza”. Zmarłych, ułożonych na marach, przykrytych prześcieradłem szybkim krokiem Żydzi odprowadzali na kirkut. Przed pogrzebem, w domu zmarły był opłakiwany przez płaczki.
Istotnym wyróżnikiem Żydów w Miechowie była ich religia. Nowy Rok rozpoczynał się dwudniowym świętem „Rosz Ha-Szana”. Po Rosz Hoszana następowało 10 dni pokuty - przygotowań do najbardziej uroczystego dnia w roku „Jom-Kipur”, czyli święta Sądnego Dnia. Żydzi ubrani w uroczyste szaty cały dzień pościli i całymi rodzinami uczestniczyli w wielogodzinnym nabożeństwie w synagodze. Kolejne święto to „Sukot”, będący pamiątką wędrówki Żydów po pustyni po uwolnieniu z niewoli egipskiej. Nie wolno było tego dnia opuszczać domu, w którym budowano szałas, by w jego wnętrzu spożyć następnie wieczerzę. W grudniu obchodzili ośmiodniowe święto Chanuka, w trakcie którego codziennie zapalano na 8-ramiennym świeczniku chanukowym o jedną świeczkę więcej. Na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej obchodzono na wiosnę najważniejsze święto żydowskie - Święto Paschy – „Pesach”. Przez osiem dni spożywano wtedy cienkie pieczone placki, nazywane macami. Zwykłym dniem świątecznym w tygodniu była sobota, czyli szabas. Żydzi mieli wtedy surowy zakaz jakiejkolwiek pracy. Szabas rozpoczynał się w piątkowy wieczór i trwał do wieczora w sobotę. Na stole stał obrzędowy siedmioramienny świecznik – menora, na którym płonęły świece. Posiłki (np. rybę, kurczaka) przygotowywano dzień wcześniej.
Żydzi wspierali się wzajemnie, niosąc również pomoc najbiedniejszym. Jeśli np. kogoś nie było stać na spożycie uroczystego posiłku w szabas, otrzymywał pomoc w postaci jedzenia od gminy żydowskiej. Idąc do synagogi zabierali ze sobą torby, w których znajdowały się: tałes, czyli szeroki szal w białe i czarne pasy zakładany na ramiona oraz tefilim ze skóry z pergaminowymi wypisami z Tory (hebrajskiego Pisma Świętego).
Oprócz wymienionych świąt obchodzono także Święto Przaśników, Zielone Świątki, Losy. 
Synagoga w Słomnikach. 
W Miechowie pod koniec I wojny światowej rabinem był Szaja Szajnfrucht, w Brzesku Nowym Matel Schapira, w Charsznicy Henoch Szajnfrucht, w Książu Wielkim Moses Natan Schapira, w Proszowicach Michał Zawac(dz?)ki a w Słomnikach J. Moses Haberland. Od lat dwudziestych XX wieku gmina żydowska Nowego Brzeska i Proszowic należała do kahału w Miechowie.
W 1927 roku Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Proszowicach wystąpił z wnioskiem o powierzenie rabinowi miechowskiemu Szajnfruchtowi pełnienia funkcji zastępcy rabina w Proszowicach. Stało się to na skutek braku porozumienia i walki o ten urząd pomiędzy zwolennikami judaizmu ortodoksyjnego (Agudas Israel) oraz syjonistami skupionymi wokół Towarzystwa Mizrachi. Szajnfruchtowi nie udało się złagodzić konfliktu – pochłonięty obowiązkami rabina w Miechowie, w Proszowicach był zaledwie raz lub dwa razy.Na przełomie wieku XIX i XX w Miechowie były dwie dentystki Żydówki: Boga Perla Epsztejn i Sura Ruchla Kobylnicka. Właścicielem drukarni i księgarni był Icek Posłuszny, młyna Warszawski, wytwórni kozików Izrael Kupczyk.
 W późniejszym okresie funkcjonowało tu wiele sklepów prowadzonych przez Żydów, między innymi pasmanteria którą prowadziła Hana Rubinka, sklep z łokciówką Golsztajna, oraz sklepy Mojżesza Katzengolda, Arona Sercarza. Barwny opis zakupów zawiera książka Janiny Bergander „Dzieciństwo. Sto lat z życia mojego miasta”- w sklepie żydowskim można było się targować bez ograniczeń, uzyskując niejednokrotnie duży upust od ceny początkowej. Żydzi szanowali zarówno siebie, jak też klientów. W sklepie z galanterią Jamy przy ulicy Krakowskiej 8 klientów obsługiwał sam właściciel, odświętnie ubrany, w czarnym chałacie, czarnych lakierkach i białych skarpetkach, na głowie zaś jarmułka i długie kręcone pejsy. Taki strój inni Żydzi nosili w szabas idąc do synagogi.
Kobiety żydowskie z chwilą wyjścia za mąż miały obowiązek golenia głowy, w związku z czym prawie każda z nich nosiła perukę. Strój ich, w przeciwieństwie do mężczyzn, praktycznie nie różnił się od ubioru kobiet polskich, z tym jednak, że dominował w nich także kolor czarny.
W dni targowe do Miechowa przyjeżdżali okoliczni dziedzice, np. Zdziechowski, Kleszczyński, Dąmbski, Dzianott, Bukowiecki. Od razu po przybyciu otaczani byli wianuszkiem Żydów, którzy zawsze mieli do nich jakąś sprawę. Niejednokrotnie właściciele większych majątków byli po prostu u Żydów zadłużeni.
Okres ten zasadniczo się nie różnił, jeśli chodzi o poglądy na temat Żydów. W prasie kieleckiej donoszono z Miechowa: „Kupiectwo tutejsze, czyli Żydzi, bo któż inny jest kupcem, wyzyskuje tylko nazwisko kupca, właściwie są to przekupnie korzystający z każdego położenia sprzedającego, obdzierający go niemiłosiernie”. Ale czy słowa te można uznać za prawdę? Dla chłopów przybywających na jarmark do Miechowa (i nie tylko dla nich) właśnie sklep żydowski był miejscem, gdzie mogli kupić potrzebne rzeczy za niewygórowaną cenę. Mieszczanie małych miasteczek na ogół traktowali chłopów nieżyczliwie, prawie zawsze z góry, starali się nie spoufalać z nimi. Wystarczyło spędzić kilka chwil na jarmarku, by usłyszeć okrzyki „Ty chamie”, na co obdarowany takim określeniem chłop odpowiadał zwrotem „Ty gólonie”. W tej sytuacji chłop „gdy przychodzi do miasta coś kupić, idzie około sklepów, wpatruje się wilczym wzrokiem we drzwi, czy tam gólon nie sprzedaje, bo już on tam nie wnijdzie, do tego wroga, a natomiast wybiera najbrudniejszy sklep, aby tylko żydowski i kupuje tam co mu potrzeba”. 
W 1916 roku obwód miechowski zajmował powierzchnię 1362 km2. Większe skupiska ludności żydowskiej znajdowały się w Miechowie – 2430 osób, Słomnikach 1134 osoby, w Proszowicach 1126 osób, Książu Wielkim 945 osób, Brzesku Nowym 450 osób, oraz: w Kozłowie 61 osób, Witowicach 57 osób, Przysiece 43 osoby i Kościejowie 28 osób.
W tym czasie wielu Żydów było właścicielami lub dzierżawcami ziemskich majątków położonych właśnie na terenie obwodu miechowskiego. Dla przykładu właścicielem majątku obejmującego Kościejów, Opaty, Laski Kościejowskie był Schwimmer Chaim Szmul, właścicielem Słupowa i Toporowa był Schöntal Alter. Pisano, że „ handel spoczywa głównie w rękach żydowskich, w ostatnich jednak czasach zrobili i Polacy na tem polu znaczne postępy”.
Żydzi dużo uwagi przywiązywali do odpowiedniego kształcenia swoich dzieci, a szczególnie chłopców. W żydowskich elementarnych szkołach wyznaniowych (chederach) uczono religii, liturgii, języka hebrajskiego i historii Żydów. Przyjęto zasadę, że na jeden cheder powinno przypadać około 20 uczniów. Jest to zrozumiałe, ponieważ cheder mieścił się zazwyczaj w jednym pomieszczeniu, często było to ubogie mieszkanie nauczyciela. W 1888 roku wprowadzono dodatkowo obowiązek uczenia w chederach języka rosyjskiego oprócz hebrajskiego. Mełamedzi (nauczyciele) musieli posiadać zaświadczenie od rabina okręgu bożniczego stwierdzające posiadanie dostatecznej wiedzy dla nauczania języka hebrajskiego i zasad wiary żydowskiej oraz świadectwo nadane przez kuratora, uprawniające ich do nauczania. Przed otwarciem chederu pomieszczenie było odbierane przez specjalną komisję. W 1886 roku na terenie powiatu miechowskiego były 22 chedery w których uczyło się 280 chłopców, przy czym na jeden cheder przypadało średnio 12,7 ucznia. W roku 1899 w powiecie było 18 chederów, w 1901 – 33 chedery a w 1903 – 24. W samym Miechowie w tych latach było odpowiednio: 5, 8 i 7 chederów ( dla porównania w Działoszycach w 1903 roku było ich aż 27).
Z troski o zachowanie jedności wyznaniowej brała się niechęć ortodoksów do świeckiego kształcenia dzieci. Chasydzi uważali wręcz za grzech posyłanie synów do szkoły świeckiej, choć córki nie podlegały takim zakazom.
Panuje opinia, że przez pierwsze dziesięć lat po odzyskaniu przez Polskę niepodległości miechowscy Żydzi bojkotowali gimnazjum państwowe. Mimo to uczniami gimnazjum w tym czasie byli między innymi Aron Sercarz, Rachmil Ickowicz, Lejb Skwron, Mojżesz Katzengold, Berek Solewicz, Szymcha Zybenberg, Salomon Katzengold, Berek Szental. Biorąc pod uwagę, że już w 1916 roku w gimnazjum było 230 uczniów oraz że prawie połowa ludności Miechowa to byli Żydzi, ilość uczących się w nim dzieci żydowskich była minimalna. Absencja nie wynikała z niechęci żydowskich mieszkańców Miechowa do kształcenia dzieci, lecz miała podłoże w przekonaniu o panującym w tej szkole antysemityźmie. Bogatsze dzieci kształcono w szkołach prywatnych, także poza Miechowem. Dopiero około 1930 r. obawy dotyczęce prześladowań zostały przełamane – w roku szkolnym 1930/1931 uczyło się w gimnazjum 12 uczniów narodowości żydowskiej.
Już na początku XX wieku na Uniwersytecie Jagiellońskim studiowali m.in. pochodzący z Miechowa: Józef Silberstein, Helena Bochner, Helena Bodner i Bronisław Grosser. W późniejszych latach ukończeniem studiów uniwersyteckich mogli się poszczycić Herszel Łowczy, dr Jakub Bochner, dr prawa Rachmil Ickowicz oraz lekarz medycyny Maria Bochner (siostra Heleny).
W Miechowie w 1916 roku urodził się Kalman Sultanik, przyszły prezes Federacji Żydów Polskich w Stanach Zjednoczonych i wiceprezes Światowego Kongresu Żydów, absolwent kilku uczelni zagranicznych.
Jedną z form działalności kulturalnej były kółka teatralne. Stowarzyszenia Biblioteki Żydowskiej im. L.J. Pereca zorganizowały je między innymi w Miechowie, Staszowie i Pilicy. Biblioteki w małych miasteczkach niejednokrotnie były skazane na konflikty z lokalnymi autorytetami religijnymi i środowiskami zachowawczymi.    W Miechowie otwarcie w latach I wojny światowej biblioteki młodzieżowej „Dror” doprowadziło do konfliktu założycieli z rodzicami. Godni zaufania obywatele stali natomiast za bibliotekami najstarszego świeckiego stowarzyszenia kulturalnego – Żydowskiego Towarzystwa Literacko – Dramatycznego „Hazomir”. Jego założycielami w Miechowie byli Abram Wajsfleisz, Hirsz Łowczy, Jankiel Blum oraz Rozalia Fridenberg.
Ze statutu miechowskiego „Hazomiru” możemy się dowiedzieć, że miał on na celu zaznajomienie członków z utworami literatury i sztuki poprzez urządzanie odczytów i wieczorów, udzielanie pomocy materialnej osobom pracującym na polu literackim, muzycznym itp. Członkowie stowarzyszenia mogli się zbierać w celu wykonywania utworów muzycznych i ćwiczenia deklamacji; mogli również urządzać koncerty, przedstawienia, odczyty, kursy i wieczory muzyczno-literackie. Hazomir swą świetność przeżył przed 1918 rokiem, ale dwie jego biblioteki: w Miechowie i Będzinie miały duże księgozbiory. Miechowski „Hazomir” prowadził bibliotekę od 1916 roku w której w 1926 roku było 4035 tomów, w tym sporo literatury dramatycznej i duży dział poradnictwa repertuarowego. W dwudziestoleciu międzywojennym opiekowali się tą biblioteką akademicy (studenci), którzy dla potrzeb miechowskiej młodzieży prenumerowali także centralną pasę żydowską.
W powiecie miechowskim prenumerata prasy nie była szeroko rozwinięta. Dzięki danym z 1927 roku dowiadujemy się, że prenumerowano: Haint – 18 egz., Unzer Leben – 2 egz., Handels – Cajtung – 4 egz., Der Jud – 5 egz., Unzer Expres – 2 egz., Morgensztern – 1 egz.
Polacy i Żydzi żyjąc obok siebie często nawiązywali ze sobą kontakty towarzyskie. Zapraszano się wzajemnie na większe święta, wspólnie obchodzono uroczystości rodzinne. Do małżeństw między Żydami a Polakami dochodziło rzadko, wchodziła tu w rachubę zmiana religii, obyczajów a także presja najbliższego otoczenia. W sytuacji, gdy wyznawca religii mojżeszowej zmienił wyznanie, to gmina żydowska uznawała tę osobę za zmarłą, a rodzina odprawiała pokutę. „To była pokuta bez prawdziwej śmierci, bez modłów po zmarłym. Przez siedem dni ani jeden Żyd nie przekroczył progu. Nikt nie przyniósł słowa pocieszenia.”
Z dokumentacji prowadzonej przez rabina wynika, że do połowy 1924 roku w okręgu bóżniczym miechowskim      10 par żydowskich zawarło małżeństwo. Informacje o przeprowadzeniu obrzędu ślubnego przesyłano do Urzędu Stanu Cywilnego. W bóżnicy trzykrotnie ogłaszano informacje o planowanym ślubie. W wystawianych zaświadczeniach potwierdzano zapowiedzi oraz fakt, że do sporządzenia aktu ślubu nie zachodzą żadne przeszkody. W samym akcie wpisywano informacje o umowach przedślubnych zawartych pomiędzy małżonkami w obecności notariusza. Pieczęcie na dokumentach potwierdzają, że w 1924 roku istniał w Miechowie Zarząd Gminy Wyznaniowej Żydowskiej. 
Według danych ze spisu powszechnego z 1931 roku, powiat miechowski zamieszkiwały 154574 osoby, w tym 7271 Żydów. W latach 1929-1932 na 12 radnych miasta Miechowa było 5 przedstawicieli społeczności żydowskiej oraz jeden ławnik w zarządzie miejskim – Mordka Mulsztajn. Po wyborach w 1936 roku do 24-osobowej rady miejskiej weszli Hersz Edelist, Moszek Aron Gruszka, Rubin Szmul Klajner, Mojżesz Koplewicz, Moszek Sosnowski, Calel Wajcman, Abram Sercarz, Chaim Fajerajzen, Abram Friedrich. Ławnikiem magistratu został Jeremiasz Blum.
II wojna światowa stała się dramatem dla wszystkich mieszkańców Polski, a jej okrucieństwo odczuł szczególnie naród żydowski. Niemcy wkroczyli do Miechowa już 6 września 1939 roku i razu rozpoczęli nękanie ludności żydowskiej. Esesmani podpalili synagogę, zagrożony ogniem był sąsiedni dom, na szczęście pożar został ugaszony przez miechowską straż pożarną.
Żydów zobowiązano do świadczeń rzeczowych i finansowych, a także do wykonywania robót, najczęściej przy naprawie i budowie dróg. Do Żydów należało też sprzątanie miechowskich ulic i rynku.
Już 12 października 1939 roku na pierwszej konferencji burmistrzów, wójtów i sekretarzy gmin, zwołanej przez niemieckiego starostę dra Boosa, miasta i gminy upoważnione zostały do specjalnego opodatkowania Żydów, jednak ich władze nie skorzystały z upoważnienia.
23 listopada 1939 roku na mocy zarządzenia Generalnego Gubernatora Franka nakazano Żydom nosić na prawym ramieniu białą opaskę z gwiazdą żydowską. Od grudnia 1939 roku rozporządzeniem dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie obowiązywał Żydów od lat 12 do 60 przymus pracy. Także w grudniu utworzono rady żydowskie (Judenraty), które miały być pośrednikiem między władzą okupacyjną a ludnością żydowską. Odpowiadały one za terminowe wykonywanie zarządzeń okupanta.
W Miechowie, Proszowicach, Słomnikach i Brzesku Nowym Niemcy powołali gminy żydowskie. Do zarządu gminy w Miechowie weszli m.iędzy innymi Bremer – właściciel składu zboża, Sercarz i Bochner – właściciele sklepów oraz Młynarski i Skowron. 15 lutego 1940 roku starosta Boos zarządził, że racje chleba dla Żydów mają wynosić dziennie 125 dekagramów [dag], Polacy mieli przydział na 150 dag, Volksdeutsche 175 dag a Niemcy 250 dag.
Na szerszą skalę akcja eksterminacji Żydów rozpoczęła się w powiecie miechowskim w lutym 1940 roku. Zapoczątkowały ją sankcje gospodarcze wskutek czego drobne sklepy uległy likwidacji. W marcu 1940 roku przeprowadzono spisy towarów w większych sklepach, natomiast w kwietniu przystąpiono do konfiskaty towarów objętych tymi spisami.
Od kwietnia 1940 roku zaczęto wykorzystywać Żydów do bezpłatnych prac publicznych. Zabroniono im też korzystać z chodników, mogli chodzić wyłącznie bokami jezdni.
Ze sprawozdania starosty powiatu miechowskiego za wrzesień 1940 roku możemy się dowiedzieć, że „rady żydowskie na pewno dysponują jeszcze pieniędzmi, bo w innym przypadku nie byłby możliwy np. fakt, że Rada Żydowska w Wolbromiu chce się podjąć żywienia 150-200 ubogich Żydów, uruchamiając kuchnię społeczną”. Starosta zaproponował, by wprowadzić do rozporządzeń dotyczących pracy Żydów takie zmiany, które pozwoliłyby zmusić korzystających z bezpłatnego żywienia do bezpłatnych robót.
Jesienią 1940 roku Niemy urządzili na miechowskim rynku publiczne golenie Żydów. Na oczach zatrzymywanej siłą ludności polskiej wyszarpywano im brody, które spływały krwią.
Od października 1941 roku na podstawie rozporządzenia Hansa Franka kara śmierci przewidziana była za opuszczanie przez Żydów gett, jak również za udzielanie im schronienia. W listopadzie tego roku wprowadzono zakaz używania przez Żydów wszelkich środków transportu, w tym dorożek, wozów i sań.   
W takich miastach jak Łódź i Warszawa getta powstały już w 1940 roku. W tym czasie w powiecie miechowskim Żydzi prowadzili jeszcze działalność handlową i skup towarów do swoich sklepów. Nakaz wydzielenia odrębnych ulic w miastach powiatu i spędzenia do nich Żydów wydał starosta Hans Walter Zisner. Niemcy nie spieszyli się zbytnio z wykonywaniem tego zarządzenia, straszyli Żydów gettem i wyłudzali od nich kosztowne łapówki. Z upływem czasu dochodziło do jawnych grabieży.
Z kwestionariusza o obozach sporządzonego we wrześniu 1945 roku wynika, że getto w Miechowie utworzono w kwietniu 1941 roku, prawdopodobnie funkcjonowało ono do 1942 roku w ograniczonym zakresie, ponieważ w sierpniu 1942 roku nowy starosta Alfons Kalpers polecił w trybie natychmiastowym wprowadzenie w życie postanowień o jego powstaniu. Być może chodziło o ściągnięcie do Miechowa Żydów pozostałych jeszcze na terenie powiatu, dla których opróżniono część getta (600 osób wywieziono na słomnickie łąki).
Powołano Powiatowy Związek Gmin Wyznaniowych Żydowskich, którego prezesem został Apfelnbaum. Getto w Miechowie utworzono na obszarze między rynkiem i ulicami: Krakowską, Słowackiego i Mickiewicza. Panowała tam ogromna ciasnota, brak było podstawowych warunków sanitarnych, wybuchały epidemie. Wyjście i wejście do getta możliwe było tylko w wyznaczonych miejscach, na podstawie specjalnych przepustek. Wartę wewnętrzną i zewnętrzną pod niemieckim dowództwem pełniła nieuzbrojona straż żydowska – Judische Ordnungspolizei (JOP). 
Synagoga w Wodzisławiu.
„Pełną kulturę” Niemców przywołamy za Julianem Piwowarskim, wieloletnim burmistrzem Miechowa, a w okresie okupacji wójtem gminy Wielko-Zagórze. W 1942 roku elektromonter Moszek Aron Gruszka, człowiek grzeczny - który przed wojną pracował w Wiedniu i Berlinie, przechodząc ulicą Racławicką natknął się na niemieckiego żandarma. Ukłonił mu się, a tamten odkłonił się po wojskowemu, następnie wyjął broń i zastrzelił Gruszkę.         
W Słomnikach w sierpniu 1942 roku Niemcy spędzili na łąkę koło rzeki Młynówki kilka tysięcy Żydów z samych Słomnik oraz innych miast (Proszowic, Działoszyc, Skały, Wolbromia i Miechowa). Podczas oczekiwania na transport dokonano selekcji - kazano zgłosić się chorym i potrzebującym opieki lekarskiej (określenie niemieckiego starosty z Miechowa), a następnie dodano do nich osoby starsze. Około dwustu wybranych wyprowadzono na wzgórze niedaleko krzyża i rozstrzelano. Resztę zgromadzonych na łąkach wywieziono do obozów w Płaszowie i Rzeszowie. 
W okolicach Miechowa miejscem kaźni był las Chodówki. Podczas transportów Żydów z Charsznicy do Miechowa, w Chodówkach rozstrzelano ponad 90 osób. 3 września 1942 roku w Działoszycach rozstrzelano około 1200 osób narodowości żydowskiej, pozostałe wywieziono do obozu zagłady w Bełżcu. 7 i 8 listopada 1942 roku wywieziono dużą część Żydów z miechowskiego getta do Bełżca. Ukrywających się tropiono psami. Na czele kolumny idącej do pociągu szedł rabin Szajnfrucht, który pocieszał swych braci. Pod koniec listopada wywieziono do Bełżca resztę mieszkańców getta - 500 osób. Dnia 19 listopada 1942 roku podczas egzekucji w Chodówkach pochodzący z Jędrzejowa Sewel Stern widząc, jak Friedrich Schmidt strzela do jego dzieci, rzucił się na Niemca raniąc go ciężko nożem. Rozstrzelano wtedy około 360 osób, a potem jeszcze 20 policjantów żydowskich w getcie - w odwecie za Schmidta. 23 listopada 1942 roku żandarmeria niemiecka rozstrzelała w Miechowie ostatnich 35 pracujących w getcie Żydów. W okresie istnienia łącznie przeszło przez getto 3 - 4 tysiące osób – z Miechowa, Działoszyc, Książa Wielkiego i Charsznicy. Relacje świadków i opisy zbrodni z 1942 roku różnią się nieco, więc przytoczone liczby zabitych i deportowanych do obozów należy uznać za orientacyjne. Wszystkich przypadków i tak nie sposób wymienić.
W okresie największego nasilenia terroru wobec ludności żydowskiej Polacy udzielali jej pomocy. Przechowywali w swych mieszkaniach i gospodarstwach całe rodziny żydowskie, mimo że wiązało się to z ryzykiem utraty życia. Jako przykład należy podać Karola Naziemca z Miechowa, który uratował 5 osób (3 braci Czajkowskich i 2 braci Kajzerów) oraz Aleksandra Hebdowskiego z Nasiechowic, który przechował w swoim gospodarstwie Chaskiela Weinryba z synem*** oraz Hersza Skowrona. Dzięki pomocy wielu ludzi, uratowane zostały także 3 osoby z miechowskiej rodziny Tenenwurzelów. Emanuel Tanay**** (Tenenwurcel) po wojnie został cenionym profesorem psychiatrii i wykładowcą na uniwersytecie w Detroit.
Jakub Bochner, tak jak wielu innych Żydów uratował się dzięki aryjskim dokumentom otrzymanym od miechowskich urzędników.
Nie wszystkie próby pomocy kończyły się powodzeniem. Pod koniec stycznia 1943 roku za ukrywanie Żydów hitlerowcy rozstrzelali w Wierzbicy 3 polskie rodziny - wydała je po schwytaniu przez Niemców jedna z przechowywanych osób.
15 marca 1943 roku gestapowcy przyjechali do Siedlisk pod Miechowem, gdzie w gospodarstwie Wincentego Baranka znaleźli czterech Żydów z krawieckiej rodziny Goldfingerów. Najpierw rozstrzelano ukrywających się Żydów, a po nich Wincentego Baranka z żoną Łucją oraz ich synów Henryka i Tadeusza. Następnego dnia zabito w Miechowie Katarzynę Baranek, macochę Wincentego. W tym samym miesiącu za pomoc Żydom rozstrzelano w Miechowie Michalskich ze Słomnik (ojca i syna), a w Rzędowicach straceni zostali Franciszek i Julia Chybowscy. W 1944 roku za ukrywanie Żyda zastrzelono w Krępie rolnika Józefa Wydmańskiego, a jego zabudowania spalono.

Oprócz okazywanego przez polską ludność miłosierdzia, zdarzały się przypadki wydawania Żydów okupantowi. Jednym z powodów była obawa o własne życie, ponieważ w Polsce, jedynym okupowanym kraju europejskim, za pomoc Żydom groziła kara śmierci. Notowano też przypadki tzw. szmalcownictwa, czyli szantażowania Żydów oraz morderstw dla zysku. Zdarzały się egzekucje dokonywane przez grupy partyzantów - patrz: Rędziny - Borek, gdzie obrabowano i zabito 6 osób (za co dowódca został skazany na karę śmierci)****** oraz Giebułtów gdzie zabito 17 osób.  Szerzej  tą tematyką zajęli się autorzy książki "Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski".

Po Żydach miechowskich nie pozostało wiele śladów. W miejscu, gdzie przed wojną był żydowski cmentarz znajdują się dwa nagrobki upamiętniające śmierć 35 osób zamordowanych 23 listopada 1942 roku przez Niemców. Synagoga na ulicy Mickiewicza w Miechowie została zamieniona na budynek administracyjny, mieści się w tam również kawiarnia. W Chodówkach, blisko szosy wiodącej z Miechowa do Charsznicy, znajduje się pomnik poświęcony pamięci 630 Żydów zamordowanych w 1942 roku. W Książu Wielkim, na terenie dawnego cmentarza żydowskiego znajduje się tablica pamiątkowa z napisami w języku hebrajskim; ogrodzenie cmentarza jest uszkodzone. Bóżnica wybudowana w 1846 roku jest w stanie ruiny. W Słomnikach w 1998 roku staraniem władz miasta i fundacji Nissenbaumów odnowiono cmentarz żydowski, synagoga pilnie wymagająca prac remontowych została przekazana przez samorząd krakowskiej gminie żydowskiej. W Wodzisławiu ta część cmentarza, która nie została zajęta pod trasę nr 7 jest ogrodzona. Jest tam też kilka ocalałych macew. Wodzisławska synagoga w ostatnich latach zamieniła się w ruinę.

„Już nie ma tych miasteczek, gdzie szewc był poetą
Zegarmistrz filozofem, fryzjer trubadurem
Nie ma już tych miasteczek, gdzie biblijne pieśni
Wiatr łączył z polską piosnką i słowiańskim żalem [...]”

A. Słonimski 

Synagoga w Działoszycach (po zakończeniu prac zabezpieczających).(2016)



*) Statystyki dotyczące ilości mieszkańców podają, że w 1895 roku w Miechowie mieszkało łącznie 3224 osoby, w tym 959 Żydów (665 mieszkających na stałe i 294 czasowo). Ludność żydowska stanowiła 29,7% ogółu mieszkańców.
Przeglądając opracowania dotyczące między innymi historii Miechowa natknąłem się na rozbieżności, które dotyczą ilości jego mieszkańców w 1897 roku.
Pan Adam Penkalla, a za nim kilku autorów opracowań zamieszczonych na stronach internetowych podaje w "Żydowskie ślady w województwie kieleckim i radomskim", Radom 1992, że w 1897 roku w Miechowie mieszkało 1835 Żydów, co stanowiło 53,5% ogółu mieszkańców. Z wyliczeń wynika, że mieszkańców powinno być ogółem 3429.
Inne dane podaje zarówno Zbigniew Pęckowski w "Miechów. Studia z dziejów miasta i ziemi miechowskiej do roku 1914", Kraków 1967, jak też prof. Stanisław Wiech w "Miasteczka guberni kieleckiej w latach 1870-1914", Kielce 1995.
Według nich w 1897 roku w mieście zamieszkiwało 4175 osób, w tym 1436 Żydów, co stanowiło 34,39% ogółu mieszkańców.
Dane źródłowe zawarte w "Nasieliennyja miesta Rossijskoj Imperii ..." Sankt Petersburg 1905, potwierdzają informacje podawane przez Zbigniewa Pęckowskiego i prof. Stanisława Wiecha. Poniżej przedstawiono fragment zestawienia ze spisu powszechnego przeprowadzonego w 1897 roku.

Ogółem mieszkańców 4175, w tym 2006 kobiet i 2169 mężczyzn.
Prawosławnych 637
Katolików 2098
Żydów 1436
Nie wyodrębniono wyznania 4 osób. 
**) W nocy z 1 na 2 maja 1919 roku pilnujący garażu z samochodami Władysław Targowski zatrzymał furmankę przewożącą szmuglowane zboże. Właścicielami furmanki byli Izrael i Fajwel Polscy.  Na skutek zatargu Żydzi dotkliwie pobili i poranili Targowskiego, który w wyniku odniesionych obrażeń zmarł w szpitalu. Wywołane tym wydarzeniem zamieszki antyżydowskie trwały cały dzień, w ich wyniku splądrowano wiele mieszkań, tłum wtargnął do synagogi i zdemolował jej wyposażenie,  wielu Żydów zostało rannych lub pobitych. Rodały ocalały dzięki interwencji komisarza rządowego Kuleszy. 
2 maja przed wieczorem do Miechowa przybył oddział ułanów z Wolbromia oraz ekspedycja karna żandarmerii z Kielc. Następnego dnia w Miechowie podczas tłumienia zamieszek żandarmeria zastrzeliła włościanina z okolic Miechowa i raniła wiejską dziewczynę. Uściślając - do tłumu strzelał tylko jeden z żandarmów, Rusin (Ukrainiec) Derwianko, reszta oddała strzały  w powietrze. Gdy wieści o rozruchach dotarły do Charsznicy, Słomnik i Książą Wielkiego, także tam  rozpoczęło się prześladowanie Żydów. W Proszowicach udało się zapobiec wystąpieniom antyżydowskim.
W "Księdze pamięci Miechowa, Charsznicy i Książa" dramatyczne dla niewinnych Żydów chwile pogromu wspominali Moshe Burstein i Ja'acov Spiegel. 












Fragment protokołu komisji sejmowej z dnia 12 maja 1919 roku powołanej w celu zbadania zajść polsko-żydowskich w Miechowie, zawierający zestawienie osób poszkodowanych i zniszczonych obiektów. 
***) Jak wspomina Icchak Weinryb - syn Jehezkiela (Chaskiela) Weinryba w "Księdze pamięci Miechowa, Charsznicy i Książa", 15 stycznia 1945 roku słychac było odgłosy wybuchów, ponieważ ruszył rosyjski front. Icchak wraz z ojcem Jehezkielem oraz wujem Skowronem przebywali w kryjówce u polskiego rolnika przez dwa lata. Wystraszył ich w nocy hałas samochodów, głosy ludzkie i szczekanie psów. Myśleli, że Niemcy mszczą się na mieszkańcach wsi, tak, jak to robili wczesniej. Usłyszeli rosyjskie słowa. Kryjówkę opuścili, gdy przyszedł po nich gospodarz.
Icchak Weinryb wspomina, że zimą 1941/1942 Niemcy opróżniali miechowskie getto. Jeden z Żydów, Szlomo Bornstein stawiał opór, więc go zastrzelono. Gdy na dworcu skoncentrowano Żydów do wywózki, mieszkańcy Miechowa dostarczali im żywność i wodę. Mężczyźni zdolni do pracy zostali rozdzieleni z żonami i dziećmi. Pozostawiono około 50 osób do pracy w getcie, potem ujawniło się jeszcze 200 ukrytych Żydów - wyłapano ich i wywieziono do Chodówek, gdzie zostali rozstrzelani.
Brat Józefa Sterna z Miechowa [Sewel]  zranił tam Niemca. Kilka tygodni później około 50 osób - kobiety i małe dzieci, zostało zamordowanych na cmentarzu żydowskim. Pochowali ich ostatni mieszkańcy getta.
15 stycznia 1943 roku getto ostatecznie zlikwidowano. Niemcy i Ukraińcy wyszukiwali ukrywających się ludzi i ich mordowali. Jedna z Żydówek, nauczycielka Yacow Kornfeld została wydana Niemcom przez Polaków a następnie zabita.

****) Prof. Dr Emanuel Tanay, utytułowany psychiatra sądowy swoje dzieciństwo spędził w Miechowie, gdzie jego rodzice – Betty i Bronisław Tenenwurzel przed II wojną światową mieli prywatny gabinet dentystyczny. W związku z tym, że rodzice byli bogatymi i wykształconymi ludźmi, cieszyli się poważaniem w lokalnej społeczności. Mimo że byli Żydami, mieli liberalne poglądy na wiele spraw, np. by sprawić swej gospodyni - Polce przyjemność, sprowadzali do domu choinkę i stroili ją na Święta Bożego Narodzenia; utrzymywali też bliskie kontakty towarzyskie z zaprzyjaźnioną polską rodziną mieszkającą w Polanowicach.
W czasie wojny cała rodzina trafiła do miechowskiego getta. Przed jego likwidacją 14 letni Emanuel znalazł schronienie w klasztorze cystersów w podkrakowskiej Mogile. Dzięki przychylności przeora, ojca Kuchara, który znał przeszłość chłopca, został on przyjęty do nowicjatu. Emanuel przebywał tam do wiosny 1943 roku, kiedy to ze względu na grożące mu niebezpieczeństwo znów musiał uciekać; tym razem schronienie znalazł w Starym Korczynie. Po jakimś czasie z matką i siostrą Olgą przedostał się na Węgry, gdzie doczekał końca wojny.'
Profesor Tanay z wielką dokładnością opowiadał o tym, co zapamiętał z dzieciństwa spędzonego w Miechowie. Jest autorem książki opartej na własnych przeżyciach „Pasport to life” oraz opracowania: „Powstanie w getcie warszawskim. Mit i rzeczywistość”.
Jego refleksje zatytułowane "Przepustka do życia" zamieszczono w książce „Losy żydowskie. Świadectwo Żywych”. Napisał w niej gorzkie słowa:  „Polska  jest  moją  ojczyzną,  polski  jest  moim  ojczystym  językiem.  A jednak Polska jest też krajem, gdzie nienawiść do Żydów była niemal narodowym hobby. Dyskryminacja Żydów była nader wyraźnym elementem rzeczywistości w przedwojennej Polsce.[…] W 1945 roku, już po wyzwoleniu, groziła mi śmierć z rąk Polaków, gdybym został na noc w Miechowie, moim rodzinnym mieście.

Emanuel Tanay nie zapomniał o osobach, które przyszły z pomocą jemu i jego rodzinie w czasie II wojny światowej. Za udzieloną im pomoc medalem Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata uhonorowany został Stefan Jagodziński ze Starego Korczyna. W mogilskim klasztorze, na Ołtarzu Pamięci Narodowej Tanay umieścił tablice pamiątkowe z napisami w języka angielskim i polskim poświęcone o. Roberowi Kucharowi:

"W okresie pożogi wojennej, szaleństwa i obojętności świata,
tu w Mogile znalazł oazę nadziei Żyd, Emanuel Tenenwurzel
          z Miechowa. Ukrytego pod nazwiskiem ”Jan Wójcik” przyprowadził
  do klasztoru Stanisław Gadomski. W okresie, gdy z rozkazu
      Hitlera w chrześcijańskiej Europie systematycznie unicestwiano
                                        naród żydowski, a w Polsce za pomoc Żydom groziła śmierć,
                                        ówczesny O. Robert Kuchar zachowując wierność
                                        zasadzie miłości bliźniego dał schronienie 14-letniemu
                                        chłopcu.

W podziękowaniu za życie w okresie
od sierpnia 1942r. do kwietnia 1943 R.
Prof. Dr. Emanuel Tenenwurzel – Tanay
Detroit, Michigan, USA
19 kwietnia 1990 R.”

Ojciec Robert Kuchar był przeorem klasztoru w Mogile, więźniem obozów koncentracyjnych w Oświęcimiu i Dachau.

*****) W Wierzbicy położonej niedaleko Kozłowa, Żydów przechowywały aż 3 polskie rodziny. U Kucharskich ukrywali się Wandersmanowie. Zięć Wandersmanów, Nastul, wyszedł z ukrycia i został schwytany przez Niemców - to stało się przyczyną dalszych tragedii, ponieważ zdradził miejsca, gdzie ukrywali się pozostali Żydzi. Po schwytaniu Nastula zabito jego żonę, która próbowała przedostać się przez obławę, a resztę złapanej rodziny zabito w Miechowie. Po kilku dniach do Wierzbicy przybyła ekspedycja karna. Niemcy zabili całą rodzinę Książków (4 osoby) wraz z ukrywanymi Żydami, pana Nowaka z pięcioletnią córeczką i ukrywanym Żydem oraz pięć osób z rodziny Kucharskich. Egzekucję u Kucharskich przeżyli (ciężko ranni) trzynastoletni Bronisław i jego ojciec. O wydarzeniach w Wierzbicy pisano w kilku opracowaniach, autor korzystał tu z "Zagłada Żydów (1939-1945)" J. Grzesik, Lublin 2011 r. Tematyką zajmowali się także W. Bartoszewski i Z. Lewinówna w "Ten jest z ojczyzny mojej - Polacy z pomocą Żydom 1939-1945", Warszawa 1969 r. oraz M. Grądzka-Rejak "Ratować nawet za cenę życia", Dziennik Polski z 4.04.2016 r. 

******)   Jak wynika z powojennej relacji gen. Nieczui-Ostrowskiego, dowódcy 106 Dywizji Piechoty AK, przewodzący grupie partyzant otrzymał od niego wyrok śmierci (nie został on wykonany-MP). Po wojnie osoba ta została skazana przez sąd na karę śmierci, którą zamieniono na dożywocie.

Hachszara stolarzy w Miechowie,1921 r. Źródło: Księga pamięci Miechowa, Charsznicy i Książa, Tel-Aviv 1971.

.

Szkoła dla Chłopców w Miechowie prowadzona prze Mizrachi. Źródło j.w.

Uczennice-aktorki grające w sztuce reżyserowanej przez Herszela Lubeckiego. Szkoła Fassii Teitelbaum. Źródło j.w.



Źródła do dziejów Żydów miechowskich.



Akta stanu cywilnego gminy wyznaniowej żydowskiej w Miechowie.

Berenstein T., Einsenbach A., Rutkowski A., Eksterminacja Żydów na ziemiach polskich w okresie okupacji hitlerowskiej. Zbiór dokumentów. Warszawa 1957.

Bergander J., Młodość. Sto lat z życia mojego miasta. Kraków 2002.

Caban W., Żydzi guberni radomskiej a powstanie styczniowe, [w:] Kiryk F., Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego., Przemyśl 1991.

Canin M., Przez ruiny i zgliszcza. Podróż po stu zgładzonych gminach żydowskich w Polsce, Wydawnictwo Znak 2018.

Dubaj W., Weber R., Obwód Miechowski w okupowanej Polsce 1916 r., Wiedeń 1917.

Eksterminacja Żydów. Z „Kroniki miechowskiej” (1939-1945) Juliana Piwowarskiego., [w:] Życie Literackie, 1968 nr 16 (847).

Girtler K., Opowiadania, T.2, Pamiętniki z lat 1832-1857, Kraków 1971.

Grabowski J., Libionka D., Engelking B., Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski, Tom 2, Centrum Badań nad Zagładą Żydów, 2018.

Grela Plutecki A., Żydzi w Słomnikach, [w:] Głos Słomnik, 1995 nr 32, 34.

Grzywa J., (red.) Pół wieku dla młodzieży. Gimnazjum i Liceum Ogólnokształcące imienia Tadeusza Kościuszki w Miechowie w latach 1916-1966. Miechów 1966.

Guzik J., Racławickie wezwania. Monografia okupacyjna ziemi miechowskiej 1939-1945, Wawrzeńczyce 1987.

Kiryk F., Leśniak F., Skupiska żydowskie w miastach małopolskich do końca XVI w., [w:] Kiryk F., Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego. Przemyśl 1991.

Kulczykowski M., Żydzi – studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego w dobie autonomicznej Galicji (1867 – 1918), Kraków 1995.

L.I.P. [Pycia J.L.], Nad Cichą, Kielce 1936.

Lindzinowa H. Relacja dotycząca ocalalego Leopolda Brajnesa, ŻIH sygn. 301/4573.

Olas Z., Kartki z czasów grozy, [w:] Smulski W. (red.) Za to groziła śmierć. Polacy z pomocą Żydom w czasie okupacji, Warszawa 1981.

Pawlina-Meducka M., Kultura Żydów województwa kieleckiego (1918-1939), Kielce 1993.

Pęckowski Z., Miechów. Studia z dziejów miasta i ziemi miechowskiej do roku 1914, Kraków 1967.

Piwek J., Rola Zydów w gospodarce wielkiej własności ziemskiej między Wisłą a Pilicą w latach 1815 – 1864 [w:] Kiryk F., Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego. Przemyśl 1991.

Piwowarski J., Kwestionariusz o obozach (maszynopis), Miechów 1945.

Piwowarski J., Żydzi w Ziemi Miechowskiej w czasie okupacji niemieckiej w Polsce 1939-1945 (maszynopis), Miechów 1949 - obie pozycje J. Piwowarskiego pozyskane z Yad Vashem dzięki uprzejmości pani Małgorzaty Komendy.

Pomykalski H., Ciecieląg J., W czasach zaborów i niewoli, [w:] Kiryk F. (red.) Proszowice. Zarys dziejów do 1939 roku, Kraków 2000.

Renz R. Aktywność społeczna i kulturalna Żydów w miasteczkach Kielecczyzny w okresie międzywojennym, [w:] Kiryk F., Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego. Przemyśl 1991.

Renz R., Społeczność żydowska w miasteczkach Kielecczyzny, [w:] Guldon Z., (red.) Ludność żydowska w regionie świętokrzyskim. Materiały sesji naukowej w Starachowicach 17 X 1987, Kielce 1989.

Samsonowska K., Zamordowanie rodziny Baranków z Siedlisk koło Miechowa, [w:] Namysło A. (red.), „Kto w takich czasach Żydów przechowuje?...”. Polacy niosący pomoc ludności żydowskiej w okresie okupacji niemieckiej, Warszawa 2009.

Stankowski Z., Dzieje wielkości i upadku Aleksandra Wielopolskiego, Warszawa 1967.

Stryjkowski J., Głosy w ciemności, Warszawa 1956.

Szabat B., Szkolnictwo żydowskie w guberni kieleckiej w latach 1864-1915, [w:] Kiryk F., red.) Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego, Przemyśl 1991.

Szostakiewicz H., Meloch K., (opr.), "Czarny rok... Czarne lata..." 2010.

Ważniewski W., Walki partyzanckie nad Nidą 1939-1945, Warszawa 1975.

Weber R., Powiat Miechowski w Polsce w roku 1917, Miechów 1917.

Wiech S., Miasteczka guberni kieleckiej w latach 1870-1914. Zabudowa –rozwój – społeczeństwo, Kielce 1995.

Wiech S., Kontakty polsko-żydowskie w guberni kieleckiej w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku, [w:] Kiryk F., Żydzi w Małopolsce. Studia z dziejów osadnictwa i życia społecznego. Przemyśl 1991.

Wroński S., Zwolakowa M., Polacy – Żydzi 1939 – 1945, Warszawa 1971.

Zaich T., Uciekł przed śmiercią. Wspomnienia o Żydach miechowskich, [w:] Wieści miechowskie, 2009 nr 19 (226). 

OFIARY HOLOCAUSTU Z MIECHOWA
WSKAZANE PRZEZ AUTORÓW KSIĘGI PAMIĘCI MIECHOWA, CHARSZNICY I KSIĄŻA
Kreator stron internetowych - przetestuj